SKUPIENIE CZYLI FOCUSING

Co to jest?

Jest takie miejsce, w nas, gdzie odbieramy świat, miejsce gdzieś między myślą i uczuciem. Nie jest ono całkiem świadome, bo mało kiedy zwracamy uwagę na to, ale też nie należy do nieświadomości, zapakowane i odizolowane od nas. Brzmi abstrakcyjnie, ale jest jak najbardziej konkretne. Możemy w każdej chwili mieć dostęp do tego jak naprawdę funkcjonuje nasze życie, co sprawi, że wybierzemy nowe rzeczy, co nas kieruje do przodu. To zawsze trwa, pomiędzy wyjaśnieniami. Znajdziemy to w przestrzeni ciała.

Skupienie jest bezpośrednim dostępem do wiedzy w ciele, do orientacji w ciele, przez to, co amerykański filozof i psychoterapeuta Gendlin nazywa zgrabnie po angielsku, „felt sense”, a można przetłumaczyć na polski jako „poczucie czucia”. Przed pracą Gendlin’a, nie było w języku angielskim słowa, która by określiło „jak ja tą całą sytuację, to wszystko, odbieram w ciele”. Skupienie (focusing) jest metodą wypracowaną przez Gendlin’a, żeby w skuteczny sposób znaleźć wejście, i potem nawiązać kontakt z tym poczuciem czucia, które leży jakby ‘na brzegu/ na progu’ (po angielsku „on the edge”) naszego doświadczenia.

Taki kontakt prowadzi zawsze do jakichś zmian, do następnego kroku w danej sytuacji, jeśli chodzi o problem życiowy, o szukanie sensu w snach, czy pisaniu wiersza. Wiemy, że nie mamy do czynienia ani z myślami ani z emocjami w czystej postaci przez to, że czujemy po kontakcie z ‘poczuciem czucia’ odczucie przesunięcia (po angielsku „felt shift”). Coś w nas idzie do przodu, i czujemy ulgę.

Ale gdzie to czujemy? Czy konkretnie w ciele?

Prosty przykład. Zapomniałam czegoś. Wiem, że coś trzeba by było dzisiaj zrobić. Coś kupić, czy zdzwonić do kogoś? Wiem że jest coś, tylko nie wiem co. Myślę o różnych możliwościach. Sprawdzam, czy, myśląc akurat że mam może coś kupić, czuję ulgę. Ta ulga będzie odczuwana w ciele, ani w nogach, ani w brzuchu, tylko w tym nieokreślonym miejscu w ciele gdzie czuję niejasność, niepokój, to coś. Kiedy przypominam sobie, już nie ma dyskusji. „Tak – to jest to!” Ta ulga to właśnie taki felt shift –odczucie przesunięcia.

Gendlin odkrył metodę skupienia badając w latach 1950-ych jakie czynniki wpływają na sukces w terapii. Odkrył, że ci klienci, którzy umieli się skupić na ich odczuciu całej sytuacji, zewnętrznej, czy wewnętrznej, robili większy postęp. Relacja klienta z własnym doświadczeniem była decydującym czynnikiem, czy terapia ‘działa’ czy nie.

To odczucie czucia nie pochodzi z jakiegoś podświadomego źródła wiedzy, nie jest tak, że znamy jakąś ostateczną prawdę o sobie, czy o danej sytuacji. Gendlin raczej widzi cały świat jako złożony z różnych procesów, z których każdy może zostać zablokowany. Kiedy proces został zablokowany, rzeczywiście tracimy z nim kontakt.

Ale w każdym momencie możemy ten kontakt odzyskać. Każdy proces składa się z różnych kroków, każdy krok kryje w sobie następne możliwości. Na przykład jesteśmy głodni. Nasz głód kryje w sobie pojęcie jedzenia. Głód nie ma sensu bez istnienia jedzenia, i, jeśli proces nie zostaje zablokowany, prowadzi do jedzenia. Ale jaki rodzaj jedzenia to już następny krok, itd. itd.

Każdy proces, każde doświadczenie, każde słowo kryje w sobie rożnych możliwości, a tam gdzie te drogi się krzyżują jest właśnie miejsce, gdzie coś nowego się tworzy. Gendlin ma bardzo dokładną filozofię, smak której pomoże nam zrozumieć kontekst tego co robimy w skupienie – że to nie chodzi o patrzenie w głąb siebie, szukając jakiegoś sensu, czy jakiegoś wykrywalnego, prawdziwego ja, czy prawdziwego procesu. Raczej dotykamy, nawiązujemy kontakt ze światem, który jest jedną, wielką, złożoną interakcją procesów.

To poczucie czucia ma sens tylko gdy dotykamy tego, gdy jest relacja, interakcja, kontakt, ja i to, ja i ty. Jesteśmy z tym i ono reaguje, odpowiada. Ono jest właśnie tym co w nas odpowiada.

Gendlin nazywa poczucie czucia ‘klientem klienta’, z kim jakość relacji, jakość obecności i otwartości, dokładne słuchanie, jest ważniejsze niż zrozumienie. ‘To tak jak z zastraszonym dzieckiem’ pisze Gendlin, ‘nic nie mówimy, tylko będziemy mu dotrzymywać towarzystwa’.

Jak to zrobić?

Gendlin opracował, czy raczej, zauważył, sześć kroków, które mogą być pomocne. To są wskazówki, tu absolutnie nie chodzi o technikę, która ma działać. Musimy cały czas sprawdzać, jak idziemy z tymi krokami, czy naprawdę idziemy do przodu, czy nie. Nie oceniamy czy kierunek jest lepszy czy bardziej pożyteczny dla nas. „Do przodu” można określić jako „kierunek świeżego powietrza”.

Pierwszy krok Robimy Miejsce

Czasami wystarczy tylko trochę ciszy, zrelaksowania, czasami jest jednak wielkie zmartwienie i chaos w środku, jak tylko zwracamy uwagę na swoje wnętrze.

W takich przypadkach, Gendlin poleca rożne metody, np. te problemy spakować do pudełek, i pudełka położyć na półce na później.

Kiedy jest trochę miejsca „tam w środku”, zwrócimy uwagę na miejsce wewnątrz, gdzieś między brzuchem a gardłem, i zapytamy – „jakie jest moje życie w tej chwili? Co jest dla mnie w tym momencie najważniejsze?”

Potem czekamy na odpowiedź od ciała, wczuwamy się w ciało. Najpierw będzie jakieś niejasne poczucie, odczucie. Od tego przyjdą odpowiedzi.

Kiedy przyjdzie jakiś problem, bardzo ważne jest, żeby nie wchodzić tam. Nie wchodzić do środka. Zrób krok do tyłu, powiedz, „tak, to jest, tam. Czuję to, tam.” Zostaw trochę miejsca między „ty”, a „to”. Potem zapytaj, co jeszcze. Zazwyczaj, jest kilka rzeczy.

Jeśli nie ma nic, możemy stwierdzić – „absolutnie wszystko w moim życiu jest idealne!”, wtedy na pewno będzie jakiś ruch!

Krok drugi Poczucie czucia

Jeden problem się wybiera, albo my wybieramy ten problem. Nie wchodzimy. Zachowajmy dystans – zróbmy krok w tył. Oczywiście, ten problem ma wielu części, za dużo, żeby o tym wszystkim pomyśleć. Ale można to wszystko czuć, jednocześnie, razem. Zwróć uwagę, tam, na środek, w tym miejscu, gdzie czujesz. Tam w środku, masz poczucie, jakie to wszystko jest. Pozwól sobie poczuć to niejasne poczucie, to wszystko.

Krok Trzeci Uchwyt

Jakie jest to niejasne poczucie?

Pozwól słowu, zdaniu, czy obrazowi wyjść z poczucia czucia. Może być określenie jakości, jak „ciasno, lepki, ciężki...” nie będzie oceniania, „dobry, zły”.

Zostań z tą cechą aż do momentu, kiedy coś dokładnie pasuje

Krok Czwarty Rezonans - Pasowanie

Idź tam i z powrotem pomiędzy poczuciem czucia a słowami. Sprawdź jak do siebie pasują, czy istnieje rezonans, jakiś związek wewnętrzny. Posłuchaj, bądź gotowy/gotowa żeby odebrać sygnał od ciała, że pasuje. Żeby to zrobić, poczucie czucie musi być obecne, a słowa także.

Pozwól poczuciu czucia się zmienić, jeśli tak, to słowo czy obraz też – aż do momentu kiedy to jest dokładnie to – ta cecha poczucia czucia jest dokładnie wyrażona.

Krok piąty Pytanie

Teraz pytamy – co to jest, w tej całej sytuacji, co spowoduje, że to jest takie....lepkie, czy ciężkie, czy inna cecha obrazu który teraz mamy.

Musimy znowu czuć tą cechę, nie tylko pamiętać o niej. Kiedy powróci, pukamy delikatnie do niej, dotykamy jej, jesteśmy z nią, pytając, „co w tym jest takiego....” czy „co jest w tym poczuciu czucia?” Owocnym pytaniem też może być „a czego potrzebujesz?”

Jeśli dostajesz szybką odpowiedź, bez fizycznego poczucia zmiany, przesunięcia, pozwól temu iść dalej. Powróć uwagą do ciała, i na świeżo znajdź poczucie czucia. Potem znowu zapytaj.

Bądź z poczuciem czucia, aż do momentu kiedy coś przyjdzie, razem ze zmianą, jakaś ulga, jakiś mały luz.

Krok szósty Przyjmowanie

Przyjmuj wszystko, co przyjdzie z przesunięciem, przyjacielsko. To co przyjdzie, jest tylko jedną zmianą, będzie więcej. Pewnie będziesz kontynuować, ale zostań tutaj na chwilę.

Jeśli tylko dotykasz przez chwilę tego niejasnego czucia całego problemu w ciele – to jest właśnie skupienie, może już przyszła zmiana, może nie. Ona przyjdzie sama, tak jak sen, łzy, orgazm. Nie kontrolujemy tego.

Jak towarzyszyć jako partner w skupieniu?

Oczywiście musi być zaufanie między tymi dwojga osobami.

Zrób też miejsce. Bądź cicho.

Zapytaj partnera, czy ma już odczucie czucia, jakie to jest. Partner nie musi nic mówić o sytuacji związanej z poczuciem czucia, a nie pytajmy. Nie próbujmy nic zrozumieć.

Powtórzymy ważne słowa, w sposób niepewny, żeby partner mógł sprawdzić czy pasuje, czy nie. Możemy się czuć głupio, powtarzając każde słowo, ale naprawdę to może pomóc partnerowi, które chce, żeby obraz był bardziej wyrazisty. Obecność drugiego człowieka jest ważna, żeby ten który ‘skupi się’ ani się nie zgubił w myślach, czy uczuciach, ani nie zapomniał o tym, co chce robić.

Gendlin jako terapeuta ma zasadę „nie wkładania nic pomiędzy”. Nasze problemy osobiste, nasze teorie, opinie, wszystko to odkładamy na bok. To jest blisko i możemy tam sięgnąć później. Ale niczego nie ma między terapeutą i klientem. Taką relację możemy mieć z sobą. Taka relacja, pełna akceptacji, dająca przestrzeń i świeże powietrze, ani nie za bliska ani nie za daleka, sama w sobie leczy.


Sarah Luczaj

*** STRONA GŁÓWNA ***